„Rodzino, nienawidzę cię” w wydaniu polskim. O “Gnoju” Wojciecha Kuczoka.

***Niniejszy tekst jest wolnym i zapewne niedoskonałym tłumaczeniem znajdującego się obok artykułu adresowanego do francuskojęzycznych odbiorców.

Jeden z najważniejszych przedstawicieli najnowszej prozy polskiej, Wojciech Kuczok (ur. w 1972 r.), należy do grupy literackiej zwanej „rocznikami siedemdziesiątymi” – termin odnoszący się do twórców urodzonych właśnie w tej dekadzie. Ta znana z dość charakterystycznych opinii i stylistyki wspólnota pokoleniowa znacznie odnowiła literaturę polską, obdarowując ją bogactwem tematyki i formy.

Jak wskazuje na to sama nazwa grupy, data urodzenia pisarzy stanowi podstawę, na której opiera się jej literacka specyfika, wyraźnie naznaczająca również aspekt stylistyczny ich dzieł. Urodzeni w komunizmie, wychowani w kulcie Solidarności, kapitalizmu i Zachodu, w dorosłe życie wkraczają w momencie, gdy Polska staje się wolnym i demokratycznym krajem. Niestety nadzieje pierwszych lat po upadku komunizmu szybko przekształcają się w rozczarowanie, które doprowadza w rezultacie do zakwestionowania wszelkich wartości etycznych, politycznych, a nawet estetycznych.

Dzieła przedstawicieli „roczników siedemdziesiątych” – takich jak Michał Witkowski, Mariusz Sieniewicz czy Agnieszka Grotkiewicz – uzmysławiają bowiem, że to postkomunistyczne rozczarowanie znacznie wpływa nie tylko na tematykę, ale często także na styl pisania – w świecie, w którym żadna zasada nie jest bezsporna, „dobrze zbudowane” zdanie, słownictwo zgodne z „political correctness” zdaja się być nieaktualne.

Wojciech Kuczok daleki jest co prawda od zaprzeczenia drogim powieści klasycznej regułom, co zapewne wpisałoby go jeszcze bardziej w tendencje charakterystyczne dla jego pokolenia. Niemniej jednak to właśnie jego dzieło Gnój [tytuł francuski – Antibiographie], potępiając współczesną rodzinę polską, wywołał wiele kontrowersji i zakwestionował zasady funkcjonowania tej instytucji społecznej. Zauważmy, że problem ten, rzadko podejmowany przez polskich powieściopisarzy, został spopularyzowany za sprawą głośnego filmu Magdaleny PiekorzPręgi. Oparty na losach głównego bohatera książki film wykazał, w jaki sposób złe funkcjonowanie rodziny odbija się na psychice jednostki w dorosłym życiu.

Ale powróćmy do samej powieści. Jej polski tytuł oznacza dosłownie „gnój” rozumiany na dwa sposoby – wyzwisko oznaczające godnego pogardy człowieka, bądź też coś odrażającego, brudnego i zepsutego. Pierwszy sens dotyczy bohatera powieści, Wojtka, który, kształcony według zasad „dobrego” polskiego wychowania, boryka się z trudnym do zniesienia losem, od którego jedynie radykalne posuniecie zdoła go uwolnić. Drugie znaczenie symbolizuje rodzinę jako niezdrowe środowisko, które zdecydowanie nie służy poprawnemu rozwojowi dziecka – ostatnia scena powieści, przedstawiająca nader ekspresywny obraz, potwierdza zresztą tę interpretację. Zwróćmy uwagę, że tytuł francuski (Antibiographie – antybiografia) wyraźnie odbiega od oryginału. Możliwe, że Kuczok, zmęczony niezliczonymi pytaniami o źródło inspiracji – o zbieżność między własną rodziną a tą przedstawioną w książce – wolał uniknąć podobnych reakcji ze strony krytyki francuskiej, stąd być może ta radykalna zmiana tytułu.

Przeczytajcie koniecznie tę książkę, jeśli losy Wojtka przypominają wam wasz własny życiorys, a tym bardziej jeśli nie przypominają one jego wcale tak, że mogłyby stanowić waszą antybiografię.

Tłumaczenie: Paweł Hładki

Źródło zdjęcia: poranny.pl

Advertisements